06-10-2018

Pierwsza Pancerna

6 października przypada święto 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Tego dnia co roku spotykamy się przy pomniku „maczkowców” na pl. Inwalidów. Dzielnica Żoliborz jest współorganizatorem uroczystości.

Wśród zgromadzonych wyróżnia się zawsze grupa kombatantów 1. Dywizji ubrana w galowe stroje utrzymane w klasycznych granatowo-popielatych barwach. Od wielu lat przewodzi im mjr Janusz Gołuchowski, prezes środowiska podkomendnych generała. Obecni są zawsze kombatanci mieszkający poza Polską, a także reprezentanci placówek dyplomatycznych krajów, przez które wiódł szlak bojowy 1. Dywizji.

Tak było i w tym roku. Uroczystość odbyła się w asyście wojskowej i według wojskowego ceremoniału. Do zebranych przemówili: Jan Józef Kasprzyk - szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Ron J.P.M. van Dartel - ambasador Królestwa Niderlandów w Polsce, przedstawiciel Adama Struzika, marszałka Województwa Mazowieckiego. Podniosły charakter uroczystości wybrzmiał w apelu poległych, który zakończyła salwa honorowa. Delegacje złożyły kwiaty. Żoliborz reprezentowali: Grzegorz Hlebowicz, zastępca burmistrza Dzielnicy Żoliborz m. st. Warszawy oraz Roman Krakowski – wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Żoliborz m.st. Warszawy.

Podczas uroczystości kończący swoją misję ambasador Królestwa Niderlandów podarował Panu Burmistrzowi Grzegorzowi Hlebowiczowi cebulki tulipanów.

Warto w tym miejscu przypomnieć kilka szczegółów z europejskiej kampanii 1. Dywizji. Od chwili wyładowania we Francji, do momentu zajęcia niemieckiego portu wojennego Wil­helmshaven działania Dywizji trwały 283 dni, obejmując przestrzeń 1800 kilometrów. Straty ogólne w zabitych i rannych wyniosły jedną trzecią stanów. W oddziałach pierwszej linii były one o wiele wyższe. Wśród jednostek o największych stratach należy wymienić: 9 Batalion Strzelców Flandryjskich — 111% strat; 8 Batalion Strzelców Brabanckich — 96% strat; 10 Pułk Dragonów — 80% strat; Batalion Strzelców Podhalańskich — 77% strat. W korpusach oficerskich najwy­ższe straty wynoszące 176% etatu poniósł 2 Pułk Pancerny.

Wkraczając do Niemiec Dywizja oswobodziła tysiące jeńców wojennych wziętych do niewoli w kampanii 1939 roku, żołnierzy Armii Krajowej, ludność wywiezioną z Polski na przymusowe prace, więźniów obozów koncentracyjnych i wielu innych wysiedlonych. Jednym z najbardziej pamiętnych dni było oswobodzenie 1728 kobiet, żołnierzy AK, zagarniętych do niewoli po upad­ku Powstania Warszawskiego.

Po zakończeniu działań wojennych 1. Dywizja weszła w skład Polskich wojsk okupacyjnych w Niemczech, które podlegały generałowi Klemensowi Rudnickiemu, jednemu z bohaterskich obrońców Warsza­wy w 1939 r. i oswobodzicielowi Bolonii w 1945 r. Ich głównym zadaniem stała się teraz opieka nad rzeszami rodaków pozostawionych niepewnemu losowi w obcych krajach.

Dla żołnierzy Dywizji okres ten jest również związany z podejmowaniem osobistych decyzji dotyczących przyszłości, powrót do Polski w okresie terroru stalinowskiego wielu groził uwięzie­niem, a może jeszcze bardziej poważnymi konsekwencjami.

Pomni na więzi przyjaźni zrodzone we wspólnej służbie na polach walk, utworzyli oni Związek Kół 1. Dywizji Pancernej, skupiający swych członków zamieszkałych w wielu krajach całego świata. Odrodzenie niepodległej Polski w chwili upadku komunizmu pozwoliło Związkowi przekazać swe tradycje oddziałom Wojska Polskiego. Pomnik w Warszawie stał się więc symbolem tych tradycji i powrotu dywizji do wolnej i demokratycznej Ojczyzny. Reprezentuje on braterstwo bro­ni wśród żołnierzy Drugiej i Trzeciej Rzeczypospolitej.

Pomnik 1. Dywizji Pancernej został wzniesiony z darów mieszkańców Zachodniej Europy, we­teranów walk Dywizji i Rodaków, na znak wdzięczności i hołdu dla tych, którzy polegli w wal­kach o wspólną sprawę.

I na koniec interesujący szczegół. 2 kwietnia 1945 roku 1. Dywizja Pancerna dowodzona przez gen. Stanisława Maczka wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w Oberlangen. To tam właśnie oswobodzono ponad 1700 uczestniczek powstania warszawskiego.  Ze wspomnień Lidii Wyleżyńskiej „Zory”, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK „Żywiciel” i Miłośników ich Tradycji, wiemy, że właśnie była osadzona w tym obozie.