06-08-2018

"Tu padły pierwsze strzały"

Jak co roku, pod żoliborską Kotłownią 1 sierpnia o godzinie 13:30 spotkali się mieszkańcy Żoliborza i Warszawy, by uczcić poległych w pierwszym boju Powstania Warszawskiego żołnierzy IV Batalionu Organizacji Wojskowej Powstańczego Pogotowia Socjalistów im. Jarosława Dąbrowskiego. Ich nazwiska uwidocznione są na tabliczkach stanowiących element pamiątkowej płyty.Uroczystość poprowadziła Pani Danuta Kuroń.

1 sierpnia 1944 roku, po przypadkowej potyczce na rogu ulicy Suzina i Krasińskiego, skierowani w ten rejon Niemcy rozpoczęli przeszukiwanie budynków. Nagle, jeden z żołnierzy niemieckich w zabudowaniach kotłowni Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zobaczył gromadzących się w piwnicach młodych ludzi z bronią. Było to miejsce koncentracji plutonów IV batalionu Organizacji Wojskowej Powstańczego Pogotowia Socjalistów. To właśnie tu żołnierze porucznika Romana Dąbrowskiego pseudonim „Stary” zbierali się 1 sierpnia i po pobraniu broni, około godz. 16.00 mieli przejść w rejon Miasteczka Powązki, by tam, punktualnie o godzinie „W” uderzyć wraz z innymi oddziałami powstańczymi na Fort Bema.

Niestety, właśnie w trakcie tych przygotowań, zostali dostrzeżeni przez jednego z Niemców, który nie namyślając się wiele, sięgnął po ręczny granat. Gdy już się szykował do tego, by go odbezpieczyć i wrzucić do piwnicy padł nagle, ścięty serią z pistoletu maszynowego. Milcząca do tej pory grupa ubezpieczenia kaprala podchorążego Aleksandra Ostrowskiego pseudonim „Feliks” cały czas obserwowała poczynania Niemców wokół kotłowni i w chwili zagrożenia nie dopuściła do wrzucenia granatu. Odgłos strzałów zaalarmował jednak pozostałych żołnierzy niemieckich. Rozgorzała zacięta, regularna walka, która wkrótce objęła także Marymont. Cześć poległych wówczas powstańców OW PPS upamiętniają tabliczki, które mogą Państwo dostrzec tu na murze.

Wraz z natężeniem walk w zapalny rejon Niemcy skierowali żołnierzy z II batalionu 3 Pułku Kozackiego oraz I batalionu 80 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej z Bielan wspartych bronią pancerną z Fortu Bema. Skierowanie tak znacznych sił pozwoliło Niemcom niemal całkowicie sparaliżować normalny do tej pory ruch w dzielnicy. Zamknięto ponadto wiadukty przy Dworcu Gdańskim, na ulicy Powązkowskiej oraz przejazd na ulicy Felińskiego, co pozwoliło odizolować Żoliborz od reszty miasta. Działania te niesłychanie utrudniły koncentracje oddziałów powstańczych, których znaczna cześć żołnierzy mieszkała w innych rejonach miasta. W efekcie tego przed wybuchem walk w niektórych oddziałach liczba żołnierzy nie przekraczała nawet 40 procent stanów ewidencyjnych. Brak broni oraz utrata elementu zaskoczenia potęgowały trudną sytuację powstańców.

Przedwczesny wybuch walk na Żoliborzu miał też swoje negatywne konsekwencje w pozostałych dzielnicach miasta. Wraz ze skierowaniem regularnych oddziałów wojskowych na Żoliborz, Niemcy postawili w stan najwyższej gotowości bojowej cały garnizon. Planowane zaskoczenie wroga o godz. 17.00 równoczesnymi atakami na umocnione obiekty rozrzucone na terenie całego miasta nie było już w tej sytuacji możliwe.