piątek, 01 grudnia 2017 00:00

Stanisław Tołwiński – nie wymażemy tej postaci z pamięci

Z niemałym zdziwieniem żoliborzanie przyjęli zaliczenie Stanisława Tołwińskiego do symboli komunizmu. Trudno bowiem uznać, że polski patriota, carski więzień, członek historycznej PPS mającej wypisane na sztandarach hasła niepodległościowe, współtwórca WSM z jej programem społecznym otwartym na zaspakajanie codziennych potrzeb człowieka, związany z ruchem oporu w okresie okupacji niemieckiej w latach 1944 – 1945,  twórca legendarnej Republiki Żoliborskiej podczas Powstania Warszawskiego, prezydent Warszawy dźwigający  w latach 1945 – 1950 miasto z morza ruin – i robił to wszystko w imię totalitarnego państwa? Ustawa o „dekomunizacji” stwierdza jednoznacznie: nazwy dróg, ulic, mostów i placów nie mogą upamiętniać osób symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny. Zaliczenie Stanisława Tołwińskiego do tej kategorii osób jest oczywistą pomyłką. 

z19693043T Pragnę zwrócić uwagę na ważny, w moim najgłębszym przekonaniu, aspekt tego zagadnienia. Stanisław Tołwiński nie jest na Żoliborzu postacią anonimową, przyprószoną pyłem lat zapomnienia. Żyje w pamięci bardzo wielu mieszkańców, żyje w przekazach ustnych wielu wuesemowskich rodzin jako człowiek otwarty, niosący pomoc potrzebującym i wsparcie wątpiącym w chwilach najcięższej próby. Pamięta się o Jego osobistej odwadze, gdy prowadząc w okupowanej Warszawie firmę budowlaną, dawał osłonę wielu żołnierzom Armii Krajowej. Pamięta się o Republice Żoliborskiej, która docierała podczas Powstania Warszawskiego z pomocą do tysięcy mieszkańców dzielnicy. Pamięta się o Jego zapamiętaniu i całkowitym oddaniu sprawie odgruzowania i odbudowy stolicy. Wykorzystywał w tym celu osobiste kontakty i liczne przyjaźnie zadzierzgnięte zagranicą w latach między wojennych. Jest częścią żoliborskiej tradycji kulturowej. Potrafił w bardzo trudnym okresie powojennym zachować godność i nie sprzeniewierzyć się wartościom, którymi kierował się od najwcześniejszej młodości. Nie przekroczył granicy, która odbierałaby mu prawo do funkcjonowania w zbiorowej pamięci współczesnych Polaków. Jego dokonania trafiły również na strony podręczników historii. 

Front sprzeciwu, który wyzwoliła decyzja o zmianie patrona ulicy obejmuje liczne kręgi mieszkańców, różne środowiska społeczności lokalnej. Wypowiadają się na ten temat historycy i działacze społeczni, ludzie darzeni powszechnym autorytetem. Towarzyszy im przekonanie, że arbitralnie pozbawiając Żoliborz tego patrona odbiera się społeczności lokalnej prawo do decydowania o sobie. W kontekście tego stwierdzenia można zadać pytanie: co w tej sprawie ma wymiar totalitarny? Osobiście ubolewam, że Rada Dzielnicy nie przyjęła na XXXVI Sesji stanowiska „w sprawie dekomunizacji ulicy Stanisława Tołwińskiego”. Od 26 lat potrafiliśmy zawsze jednoczyć się w sprawach dla Żoliborza naprawdę ważnych idąc ramię w ramię z mieszkańcami. To była nasza busola.

 

Krzysztof Bugla
Burmistrz Dzielnicy Żoliborz
m.st. Warszawy